Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

MiMJ Ludzie Wspólnoty

Jezu ufam Tobie

Mam na imię Maciek. Do Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa wstąpiłem razem z moją żoną Renatą 3 lata temu. Jestem tą owcą, dla której Bóg pozostawił 99 innych, aby mnie uratować, bo bardzo się od Niego oddaliłem. Pan ma bardzo duże poczucie humoru i kocha mnie bezgranicznie. Wzywał mnie do siebie już co najmniej 3 razy. Prosiłem go wspierany modlitwą bardzo wielu osób, aby dał mi jeszcze trochę czasu i On odrobinę „przekomarzając się ze mną”, zgadzał się na moją prośbę. We wczesnym dzieciństwie straciłem mamę, która zmarła na chorobę nowotworową. Wtedy myślałem, że to najgorsze co, może człowieka spotkać- taka ciężka choroba. Nie przypuszczałem, że samemu przyjdzie mi się z nią zmierzyć. W dniu 26 rocznicy śmierci mojej mamy ujawnił się mój pierwszy rak. Miałem wtedy 36 lat. To był szok. Myślałem, że najwyższy czas na mnie. Nie było to miłe uczucie, szczególnie, że miałem wówczas 3 letniego syna Piotrusia. Pamiętałem, co sam przeżywałem, będąc osieroconym dzieckiem. Oddałem siebie i to co miało nastąpić później Panu Bogu. Bóg się bardzo czule mną zaopiekował. Najpierw uratował mnie ze śmiertelnego zagrożenia podczas operacji usunięcia chorej nerki i pomagał mi w cierpliwym przeżywaniu leczenia w gliwickim Instytucie Onkologii. Minęło ok. 1,5 roku i znowu musiałem stanąć do walki o życie.

tekst: Maciek

Czytaj więcej w lipcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.