Jezu, Ty jesteś naszą drogą

Mam na imię Marek. Z żoną Iwoną jesteśmy małżeństwem z 26-letnim stażem. Mamy jednego syna. Mieszkamy od urodzenia w Bielsku-Białej. Na spotkania modlitewne organizowane przez wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa jeździmy od 3 lat, natomiast należymy do niej od prawie 2 lat. Zostaliśmy wychowani przez naszych rodziców na ludzi wierzących i praktykujących, za co jesteśmy im bardzo wdzięczni. Dzięki nim mamy zaszczepioną wiarę i praktykę religijną. Oni pierwsi uczyli nas o Bogu. Uważamy z żoną, że to wielka łaska mieć takich rodziców, którzy od najmłodszych lat uczą swoje dzieci praktyk religijnych.

Jednakże czym jest wiara, co to znaczy być człowiekiem wierzącym? Odpowiedź może przyjąć różne formy. W naszym życiu rozmaicie bywało z wiarą. Do pewnego czasu uważaliśmy, że wierzyć w fakt, że Bóg jest, to wystarczy chodzić w niedzielę do kościoła, po prostu praktykować tradycję. Nie mieliśmy osobistej i bliskiej relacji z Bogiem. Uznawaliśmy, że każdy ma swoje przeznaczenie i to, co przygotował dla nas Bóg i tak musi się zdarzyć. Co prawda chodziliśmy w niedzielę na Mszę św., jednak nie uczestniczyliśmy w niej w pełni – nie zawsze się modliliśmy, nie zawsze chwaliliśmy Pana Boga śpiewem. Uczestnictwo we Mszy św. było dla nas po prostu „zaliczeniem” tego dnia tylko po to, aby nie mieć grzechu ciężkiego.

Czytaj więcej w sierpniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.