Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Wiara Reportaż/relacja

Jeszcze tak strasznie zapłaczę

Zawsze mówiłam, że ze wszystkich miejsc na świecie, gdzie objawiała się Maryja, wybrałabym jedno – Fatimę. Na samo słowo – Fatima – moje serce doznaje poruszenia. Tysiące kilometrów – a jakby je znało. Jakby Fatima była w nim od zawsze. Nie wszystko muszę od razu rozumieć. Ale Pan odkrywa mi co jakiś czas – jeden element ze Swojej układanki i wtedy jestem zachwycona, jak dziecko, które zaczyna coś pojmować. I cieszy się ze „swojego” odkrycia. Tak było w przypadku „Wielkiej Pokuty” na Jasnej Górze!

To, że Fatima jest tajemnicą, wiedziałam od zawsze. Czytałam, analizowałam, szukałam. I to dość zachłannie. Pierwsze soboty, wynagradzanie, pocieszenie Serca Maryi, różaniec, rozmyślanie. To było jasne i oczywiste. Temu, kto kocha, nie trzeba zbytnio nic tłumaczyć. Ale Fatima wciąż mnie przyzywała. Nieustannie. Początkowo myślałam, dość nawinie, że to trójka pastuszków ma się umartwiać, pokutować, cierpieć, wynagradzać Bogu za popełnione zło, za grzech. Fatima była więc historią, którą się czyta. Aż w końcu przychodzi czas – ten najpiękniejszy – wypłynięcia na głębię, kiedy to z niemałym zdumieniem – odkrywa się, że pastuszkiem z Fatimy – masz być właśnie ty. A to już zmienia postać rzeczy. Zupełnie. Tajemnica Fatimy staje się twoją własną. Maryja wzywa cię do POKUTY. Słowa bardzo trudnego. Wyśmiewanego. Niezrozumianego.

tekst: Dagmara Gałązka

Czytaj więcej w styczniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.