Jestem bardzo szczęśliwa

MiMJ: Powiem o pewnej, naszej siostrze, która – mam nadzieję – kiedyś sama złoży świadectwo. Dzieliła się tym, że na jednym ze spotkań na Przeprośnej Górce w Sanktuarium świętego ojca Pio była obecna ze swoją babcią. Przyjechała nie po to, aby się pomodlić, prosić o coś, podziękować, uwielbić Pana, tylko – po prostu – trochę się pośmiać z fanatyków religijnych, którzy na Przeprośną Górkę przyjechali. Chciała mieć jeszcze dodatkowe argumenty, że katolicyzm w Polsce to jest „ciemnogród do potęgi”. W każdym razie przyjechała z babcią, żeby i ona się pośmiała. Okazało się, że nie było wcale do śmiechu, bo na tym spotkaniu były widoczne znaki działania Ducha Świętego. Wnuczka nagle odrzekła: „Babciu chodźmy, ja tutaj źle się czuję, nie podoba mi się to”. Już nie chciało jej się śmiać, tylko pragnęła jak najszybciej uciec. A babcia stwierdziła, że jej się to podoba, chciała jeszcze zostać. Powiedziała: „Zobacz, co tu się dzieje, ten się śmieje, drugi upada, trzeci jeszcze coś tam innego robi, musimy być do końca, wszystko zobaczyć”. Babcia przeżywa, ona się denerwuje. I w pewnym momencie, kiedy była modlitwa o uwolnienie, dziewczyna była bardzo mocno uwalniana. Babcia była „w szoku”, widząc, że wnuczka rzuca się na różne strony, krzyczy. Owocem tej modlitwy było, że wnuczka po wielu latach pojednała się z Bogiem. Powiedziała: „Jestem bardzo szczęśliwa. Nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa jak teraz. I kocham Pana Jezusa, kocham Maryję. Wiem, że Im wszystko, co dobre, zawdzięczam. I nie chcę nigdy od Nich odejść”. Powiedziała też, że jej mąż jest szczęśliwszy, bo „dostał” nową żonę. Jest gotów Panu Bogu dziękować na kolanach, za to, że Pan Bóg zrobił coś z jego żoną tak, że teraz jej nie poznaje, a jednocześnie taką żonę zawsze chciał mieć. A babcia, która przez wiele lat nie chodziła do kościoła, omijała go, została w swojej młodości zraniona, zrażona do kapłanów, to właśnie po tym, co widziała, co dokonało się z jej wnuczką, wyspowiadała się z całego życia. Teraz, każdego dnia „biega” do kościoła i nie może żyć bez Boga. Jeżeli ktoś na spotkanie przyjechał się pośmiać, no… to – nie ma żartów, naprawdę może wyjechać stąd przemieniony, jeżeli ma chociaż trochę otwarte serce. Na tych spotkaniach Pan działa, widzi, co czynimy, jakie mamy intencje. Pan Jezus o tym wie, wszystko widzi. Wszystko! Bóg jest wielki! Amen. (Świadectwo przytoczone przez kapłana)

Czytaj więcej we wrześniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.