Jedynie zażyłość z Bogiem czyni nas wolnymi-święty Mateusz Apostoł

Wyobraźmy sobie teraz celnika Mateusza, który siedzi w komorze celnej i wykonuje swoje rutynowe, codzienne obowiązki. Czy jest w nich skrupulatny, czy nieuczciwy, nie wiadomo. Może właśnie liczył niezbyt „czyste” pieniądze? Na pewno nie myślał, że zostanie powołany przez Mesjasza. Słyszał, owszem, o Jezusie i o cudach jakich dokonywał. Wcześniej kilka razy uczestniczył w naukach Jana Chrzciciela. Ale to wszystko. Jego światem rządził „twardy pieniądz”. A tu taka niespodzianka! Na dodatek Jezus nazwał go: „Mateuszem”, tzn. „Darem od Boga”. Rola społeczna, jaką przyjął na siebie, ogranicza go w pewien sposób w kontaktach. Mateusz – celnik, pracował w  zawodzie„pogarda”. Panu to nie przeszkadza. Bo właśnie codzienna praca staje się miejscem spotkania z Jezusem. Jezus najpierw przyglądał się sercu Mateusza. Czuje, że jest ono dużo, dużo większe niż najszersza komora celna i może służyć nie tylko do… przyjmowania pieniędzy.

tekst: Beata Bazan-Bagrowska

Czytaj więcej w grudniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.