Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Felieton Refleksje

Jak przeżyć Święta i nie zwariować

Jak co roku, o tej samej porze, czyli tuż po Wszystkich Świętych, tak około 4. listopada z refleksji nad znaczeniem śmierci i odchodzenia, zostaję szybko sprowadzona na ziemię.
– Czy dziecko było w tym roku grzeczne?- łapie mnie za ramię ciut przychudy święty Mikołaj. Ale może taka moda, że i Mikołaje mają być fit.
– Było – rzucam szybko odpowiedź i idę dalej, nie czekając na dalszy rozwój sytuacji.
– Wesołych Świąt – dolatuje mnie jeszcze zza pleców.
Mruczę, że wzajemnie. Od teraz wiem, że muszę się pilnować, bo kolejni Mikołaje na pewno ruszą do natarcia.
Wchodzę do sklepu, może tutaj będzie bezpieczniej. Niestety od progu dzwonią mi po uszach zapętloną piosenką „Jingle Bells”. Na razie nie odpowiadam na te dzwony.
Chyba, że do drzwi. W których czekają kolędnicy, wyjęci wprost z amerykańskiego filmu.
Nie, dziękuję. Mam ochotę powiedzieć. Ale dzielnie czekam na gromkie odśpiewanie kolędy „Gloria”, przestępując z nogi na nogę, staram się nie otwierać buzi z wrażenia przy każdym machnięciu skrzydłami przez pulchnego aniołka.
Asertywnie nie odmawiam kupienia opłatka, kolejnego już na tę Wigilię.
– Wesołych Świąt – życzymy sobie wzajemnie w połowie listopada.

 

tekst: Justyna

Czytaj więcej w grudniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”