Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Polecamy Rozmowa

Dwa Serca Miłości

Niejednokrotnie my jako chrześcijanie rozpoznajemy się po znakach, symbolach, emblematach. Wywiązuje się na tym tle niejedna zagorzała dyskusja i być może te zewnętrzne znaki nie są nam potrzebne, bo przecież Pana Boga mamy w swoim wnętrzu i nie musi o tym od razu wiedzieć cały świat. A jednak! Jakie to ważne, kiedy otwarcie przyznajemy się do swojej wiary. Już nieraz doświadczyłam niesamowitego wręcz działania Matki Bożej poprzez noszenie na ręku Jej łańcuszka niewoli. W zawierzeniu Maryi chodzi oczywiście o głębię, o serce, ale jak pisze święty Ludwik Maria Grignion de Montfort, nie należy pomijać tych zewnętrznych znaków, które mają nam przypominać, Komu oddaliśmy się w niewolę Miłości. […]

Fragment rozmowy z ojcem Montfortem Chukwuemeka Okanwikpo Okaa:

Ta „Modlitwa do Dwóch Serc Miłości”, którą Ojciec propaguje, została dana przez Samego Pana Jezusa?
Tak, ta modlitwa została mi dana „słowo w słowo” przez Pana Jezusa, ja tylko przekazuję ją dalej. Jest ona przetłumaczona na wiele języków.


W jaki sposób Pan Jezus przekazał Ojcu tę modlitwę?
Pan Jezus do mnie przyszedł. Widziałem Go tak, jak my ze sobą teraz rozmawiamy. Tak ja z Nim rozmawiałem.

Jaka to była sytuacja? Jak Pan Jezus wyglądał?
Pan Jezus ukazywał mi się w różnych sytuacjach. W jednej z wizji widziałem Go na Krzyżu, całego zakrwawionego, wszędzie była Jego Krew. Powiedział mi wtedy Pan Jezus: „Ja jestem niekochaną Miłością”. Tak bardzo dużo było tej Krwi, wszędzie była Jego krew, a ja tak bardzo chciałem zatrzymać tę Krew, próbowałem ją zatrzymać, aby się nie zmarnowała, ale nie udało mi się. Nawet próbowałem tę Krew pić, ale nic z tego nie wyszło. Pan Jezus powiedział mi wtedy: „Ty sam mojego krwawienia nie zatrzymasz, muszą ją jeszcze inni ludzie zatrzymywać”. A potem pokazał mi Swoje Serce, to Serce, które tak bardzo kocha człowieka. Ale to Serce było już wykrwawione, nie miało koloru czerwonego, ale taki żółty, było bez życia. Pan Jezus wylał całą Krew, nic już nie było. Pan Jezus powiedział mi, że jeżeli chcę, żeby to Jego Serce na nowo było żywe, pełne krwi, to muszę pytać innych ludzi, jak mam to zrobić. Pytałem więc po kolei swoich nauczycieli, kapłanów, także osoby świeckie, wszystkich ludzi, którzy znali Pana Boga, ale żadna z tych osób nie potrafiła udzielić mi odpowiedzi na moje pytanie. I jeszcze raz Pan Jezus mi się objawił. Powiedziałem Mu wtedy, że szukałem, pytałem, ale nikt nie potrafił mi powiedzieć, jak mam to zrobić, aby Jego Serce było znowu pełne Krwi. Pan Jezus odpowiedział mi: „Dam Ci na to taką odpowiedź” – i pokazał mi Serce Matki Bożej pełne krwi i ran. Powiedział: „To jest jedyna droga. Jedyne rozwiązanie – Serce Matki Bożej dla całego świata. Połączcie się z dwoma krwawiącymi, zranionymi Sercami, Moim i Mojej Matki”. Wtedy zapytałem: „Jak możemy to zrobić? W jaki sposób? Ty jesteś Bogiem, Maryja jest Niepokalana, bez grzechu, a my przecież jesteśmy grzesznikami”. I usłyszałem od Pana taką odpowiedź: „Ja cię będę uczył”. Dał mi to zdjęcie i słowa modlitwy: „Jezusie, Maryjo, kocham Was, okażcie nam Swoje miłosierdzie, ratujcie wszystkie dusze. Serca pełne miłości, o serca na zawsze miłością złączone…”. Ta modlitwa jest ważna, oddanie tej modlitwie – łączmy się w niej z Sercem Jezusa przez Niepokalane Serce Maryi. W każdym możliwym czasie, w dzień i w noc powinniśmy się modlić słowami tej modlitwy, ale przede wszystkim o godzinie 6 rano, o 12 w południe i o 16 po południu. Zawsze jednak to Eucharystia jest na pierwszym miejscu, później ta modlitwa. Po przyjęciu Komunii świętej możemy się modlić właśnie tą modlitwą podyktowaną przez Pana Jezusa.

Czytaj więcej w lutowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.