Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Ludzie Wspólnoty

Dla mnie żyć to Chrystus

Mam na imię Danuta. Skończyłam 63 lata. Mój mąż miał na imię Wiesław. Mam trzy córki: Dorotę – 32 lata, Iwonę – 40 lat i najstarszą Edytę 42 lata. We wspólnocie Miłość i Miłosierdzie Jezusa jestem od kwietnia 2014 roku.
Czułam, że Pan Bóg chce tego ode mnie. Przychodziła do mnie moja siostra, która jeździła na spotkania modlitewne wspólnoty MiMJ i namawiała mnie, żebym też pojechała. Co prawda byłam wierząca, ale raczej była to letnia i słaba wiara. Czasem zastanawiałam się, dlaczego tak się działo. Na przykład był taki czas, że chciałam pójść na Drogę Krzyżową, ale kiedy nadszedł ten dzień, „nie dawałam rady”, a później żałowałam. Kiedy moja siostra zdecydowała, że zapisze się do wspólnoty, to w końcu ja też pojechałam na spotkanie. Wspólnota mnie urzekła. Czułam, że Pan Jezus powołał mnie do niej, miałam wielką tęsknotę za spotkaniami.
Kiedy w 2011 roku zmarł mój mąż, myślałam, że sobie nie poradzę. Pan Bóg już wcześniej przygotował mnie do tego krzyża, poprzez pracę, opiekę nad człowiekiem obłożnie chorym. Ta praca trwała jeszcze 4 lata po śmierci męża. Wszystko przy tej osobie robiłam: gotowałam, sprzątałam, obcinałam włosy. Pewnego razu, kiedy byłam smutna, moja siostra zapytała: „Dokąd tak będziesz przeżywać?”. To mnie dogłębnie poruszyło, jakby jakieś klapki mi się otworzyły i obiecałam sobie, że już nie będę narzekać. Półtora roku po śmierci męża zmarł mój zięć. Młody chłopak, 32 lata, chorował przez rok. Mocno to przeżyłam. Gdyby Bóg nie czuwał nad człowiekiem, byłoby bardzo trudno to wszystko przejść. Po pewnym czasie „przyszła” radość, zaczęłam słuchać pieśni uwielbieniowych.

Czytaj więcej w grudniowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.