Cuda za przyczyną ojca Pio

Niejednokrotnie każdy z nas modlił się, prosząc o coś Boga. Czasem otrzymywaliśmy odpowiedź, zdarzały się także  óżne cuda. Istnieją jednak osoby obdarzone szczególnymi łaskami, których próśb Bóg chętniej wysłuchuje i podczas ich życia, i po ich śmierci. Są to przede wszystkim osoby święte. Dziś opowiem o życiu jednej z takich osób, czyli o świętym ojcu Pio. Pierwszy cud za przyczyną ojca Pio został odnotowany w 1908 roku. Pewnego dnia tego roku, spacerując po lesie, nazbierał on kasztanów. Następnie wysłał je do cioci Darii z Pietrelciny. Kasztany zostały zjedzone, a torebkę, w której były umieszczone, schowano na pamiątkę. Zapewne kobieta nie spodziewała się, jakie  szczęście ją spotka z tego powodu, że ją zatrzymała. Zdarzyło się, że paląca się świeczka spowodowała mały pożar w domu tej kobiety. Zaczęła palić się szuflada. Następnie ogień rozprzestrzenił się i jego ofiara padła także ciocia Daria. Pożar udało się ugasić, ale jak wiadomo, poparzenia są wyjątkowo bolesnymi ranami. Natychmiast więc kobieta wyjęła torebkę od ojca Pio i przyłożyła ją do twarzy. Ból nagle zniknął, a po całym incydencie nie pozostał żaden ślad, nie było widać poparzeń, blizn czy choćby najmniejszych ran na twarzy tej kobiety.

tekst: Adrian Gliźniewicz

Czytaj więcej w listopadowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.