Dział: Rodzina Bogiem Silna

Nasza mała ewangelizacja

Jakieś dwa tygodnie temu zamieściłam na Facebooku zdjęcie potłuczonego kubka z pytaniem czy można taki jeszcze gdzieś zdobyć? To był zupełnie wyjątkowy kubek – jeden z pierwszych, które można było kupić przy Pustelni – z wizerunkiem Pana Jezusa i imionami świętych. Pomijam lekką burzę,

Powstać z upadku

Upadam. Często. Ale wstaję. To trudne. Czasami wolałabym poleżeć. Odpocząć. Tak, żebym przez chwilę nie musiała się starać. Od nowa. Zaczynać od nowa wędrówkę. Najczęściej przypominam sobie o tych upadkach, kiedy zbliżają się święta. Zawsze znajdzie się jakiś uczynny rekolekcjonista,

Boże Narodzenie

Kolorowe lampki. Takie mrugające. Ledowe. Po to, żeby balkony wyglądały idealnie. Marzenie mojego najstarszego syna. Przez dwa tygodnie nie dawał mi spokoju. On kupi. Na Allegro. I nie chce pieniędzy, bo dostał na imieniny. Tłumaczyłam, przekonywałam. Że może lepiej, żeby sobie kupił

Totalne uwielbiebie

Kilka miesięcy temu dowiedziałam się, że szkoła, do której chodzą moi synowie, otrzymała od miasta nowy budynek. Dość szybko stało się jasne, że jest on zbyt mały, by mogli się do niego przenieść wszyscy uczniowie z całej szkoły. Dokonano więc podziału

Małe cuda naszej codzienności

Jakiś czas temu natknęłam się na Facebooku na pewien wpis, który mnie wzruszył, zachwycił i… zainspirował do napisania poniższego tekstu. Pewien ksiądz organizował piknik dla dzieci. Wybrał się z kilkoma z nich do sklepu na zakupy. Budżet mieli niezbyt duży – 140

Wakacje z Bogiem

Dawno, dawno temu, kiedy byłam małą dziewczynką, jeździłam latem na kolonie. Trzy tygodnie bez mamy i taty, gdzieś w górach lub nad morzem. Bywało różnie. Ale zawsze ciekawie. Nie będę się tu rozpisywać o urokach zorganizowanych wyjazdów zakładowych dla dzieci szkolnych, bo nie

Posiadać dziecko

Do niedawna pracowałam w niepublicznej szkole. Mieliśmy w niej tzw. „bonus” na Boże Narodzenie – nazywaliśmy to premią rodzinną. Każdego roku już w listopadzie pisałam podanie, w którym prosiłam o przyznanie mi premii „z tytułu posiadania dziecka do lat trzech”. Lub

Dawać świadectwo

Kilka dni temu podróżowałam samochodem. Miło mi się jechało, bo tym razem nie ja byłam kierowcą, tylko mój mąż. Samochód wygodny, piękny poranek. W pewnym momencie mijaliśmy kościół, więc się przeżegnałam. Siedzący obok mnie mój 3-letni synek przerwał swoje interesujące zajęcie

Być dobrym jak chleb

Po raz pierwszy doceniłam smak chleba, kiedy musiałam przejść na dietę. Taką bezglutenową. Zresztą cała rodzina musiała. Ze względu na Kubę. W domu nie było ani chleba, ani nabiału, ani cukru. Coś strasznego. Do dziś się zastanawiam jak my to przeżyliśmy…

Modlitwa matki wielodzietnej

Nigdy tak dużo się nie modliłam jak wtedy, gdy musiałam zacząć jeździć samochodem. Skończył mi się urlop macierzyński po czwartym dziecku. Mały został w domu z opiekunką, ale pozostałą trójkę trzeba było zawieźć do szkoły i przedszkola. No, a ja też