Być mężczyzną

Wiedziałam, że to nie będzie łatwe. Pisać o mężczyznach… Pierwsza myśl: powiedzą, że mam się nie wymądrzać, bo cóż mogę powiedzieć – jestem kobietą. W dodatku taką, która nie żałuje, że nie jest mężczyzną. Myśl druga: jak napiszę za dużo, to nikt tego nie przeczyta. Mój mąż twierdzi, że najlepsze są teksty krótkie, zwięzłe i treściwe. No to po męsku: krótko i w punktach. Zaczynam. Po pierwsze – trudno dziś być mężczyzną. Tak, tak – trudno. Wiele się mówi o kryzysie męskich wzorców, męskich postaw, męskiego spojrzenia. Bywają mężczyźni bardziej kobiecy od kobiet. I tacy, którym się wydaje, że tylko siła, brutalność i bezwzględność to cechy, które powinien mieć prawdziwy mężczyzna. No trudno jest, panowie, wiem. Ale jeszcze trudniej jest być mężczyzną, który całkowicie i w pełni oddał się Bogu. I nie mam na myśli jedynie kapłanów. Najtrudniej jest mężczyznom, którzy żyjąc w świecie, chodząc do pracy, spotykając się z innymi mężczyznami, przyznają, że On – Jezus – jest ich Panem i Przyjacielem. Trudno być mężczyzną, który żyje Ewangelią, modli się, kocha swoją rodzinę i codziennie powierza ją Bogu. Na szczęście tacy mężczyźni są. Jest ich całkiem sporo. I choć często spotykają się z niedowierzaniem, kpiną, szyderstwem nawet – to trwają.

tekst: Joanna Wołoszyn

Czytaj więcej w czerwcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.