Bóg w mojej codzienności

Krótka wymiana zdań z kimś zupełnie nieznajomym.
Migawka, jak błysk flesza, która trafia prosto w serce.
Nagła myśl, zwyczajna, która daje pewność.
W tym wszystkim jest Bóg.
W mojej codzienności…

Zimno. Ciężkie chmury wiszą nad głową. Mam wrażenie, że któraś w końcu na mnie spadnie. Przyspieszam.
Szczelnie owijam się szalikiem, a przecież jest kwiecień. Gdzieniegdzie widać dopiero nieśmiałe oznaki wiosny. Po długim badaniu jestem bardzo głodna. Tuż za rogiem stoją kolorowe budki przyklejone jedna do drugiej. Wybieram tą z frytkami. Może i nie najzdrowiej, ale szybko, ciepło i tanio.
– Musi pani chwilę poczekać, robię świeżą porcję. Kobieta sprawnym ruchem wrzuca na olej przygotowane wcześniej ziemniaki pokrojone w długie, cienkie paski.
– Proszę wybrać sobie przyprawy, będzie zupełnie inny smak – zachęca.
Dziękuję jej, bo wszystko, co robi i to jak mówi, wyraża jej stosunek do świata. Widać, że lubi ludzi.
– Przydałoby się trochę słońca – mówię parząc sobie usta gorącymi frytkami i ostrożnie zerkając w niebo, bo chyba poczułam na głowie krople deszczu.
– Na pogodę nic nie poradzimy, ale trzeba być dobrej myśli. Kobieta uśmiecha się do mnie serdecznie, jakby chciała podtrzymać mnie na duchu.
Rozmawiamy jeszcze przez chwilę.
Zwykła wymiana zdań.
Jeszcze nie wiem, że kolejna myśl kobiety postawi mnie do pionu. Ogarnie mnie fala gorąca tak nagła i duża, że zdejmę szalik i rozepnę wełniany płaszcz.

tekst: Justyna

Czytaj więcej w czerwcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.