Bóg mnie napełnił nadzieją

MiMJ: Mam na imię Basia. Jestem z Łomży. Dzisiaj chciałabym powiedzieć świadectwo o uleczeniu mojej chorej ręki. Od wielu lat bolała mnie prawa ręka. Byłam u lekarza, otarłam się o onkologa, okazało się, że mam guz na węzłach chłonnych pod prawą ręką i na piersi. Pani doktor onkolog stwierdziła, że jest zbyt mały i póki co – chciałaby sprawdzić ze strony neurologicznej, jak to wygląda. Tak więc sprawdzała mnie jakieś 3 lata. Zastrzyki, leki, cała procedura, rożnego rodzaju badania nie przyniosły żadnych efektów i właściwie żadnej diagnozy, a ręka bolała mnie nadal. Budziłam się rano ze zdrętwiałą ręką, dłonią. Zaczęło się od dłoni, potem doszło już do całej ręki. Wiele razy byłam na Przeprośnej Górce i w Czatachowie, ale właśnie tutaj jak „w trójkach” modliliśmy się, stwierdziłam: „Panie Jezu chyba wystarczy tego bólu, zabierz mi ten ból, zabierz mi tę udrękę”. W czasie modlitwy „w trójkach” coś mi się w łopatce przesuwało. Przyjechałam – rano ręka mnie nie boli, a że byłam na urlopie, więc stwierdziłam: „Nie ma przeciążenia, nie ma bólu”. Potem poszłam do pracy, pracowałam nawet ponad miarę, ponad swoje siły. Minęło już prawie pół roku, ręka mnie nadal nie boli. Poszłam oczywiście do lekarza, nie ma guzów, zwapnień, które podobno nie znikają. Pan doktor zapytał tylko, jaką dietę stosowałam. Powiedziałam: „Komunia święta wystarczy”. Chwała Panu!

Czytaj więcej w marcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.