Ogień Jezusa

Katolicki Miesięcznik Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa

Ludzie Wspólnoty

Bądź uwielbiony Jezu Chryste

Mam na imię Daniel, lat 60. Od 36 lat jestem szczęśliwym mężem Jadwigi. Mamy pięcioro dzieci, najstarszy syn Dawid 35 lat, potem Ewa, Jakub, Weronika oraz najmłodszy Filip lat 21. Z wykształcenia jestem energetykiem, ale od 25 lat prowadzę własną działalność gospodarczą. We wspólnocie jesteśmy razem z małżonką i córkami od 2013 roku. Moje życie religijne to taka amplituda wzlotów i upadków, ale wiem to dopiero teraz, ponieważ wcześniej uważałem, że przecież nic złego nie robię i wszystko jest dobrze. Chodzę do kościoła w niedzielę, mam wielu znajomych wśród księży, więc chyba wszystko jest w porządku. Zło bardzo umiejętnie mną manipulowało i utwierdzało w przekonaniu, że wszystko jest dobrze. Opatrzność Boża w osobie Maryi, czuwała i nie pozwoliła, abym upadł. Dopiero jako dorosły człowiek, a właściwie jako człowiek w podeszłym wieku, dowiedziałem się, że gdy byłem dzieckiem moje życie wisiało na włosku i moja babcia zawierzyła mnie Maryi. Tak oto stałem się Jej własnością, chociaż jeszcze o tym nie wiedziałem, ale przebłyski tego gdzieś się w moim życiu pojawiały. Pamiętam, gdy wraz ze swoim najstarszym synem Dawidem, szedłem w pieszej pielgrzymce do Częstochowy. Miał wtedy roczek. Droga była bardzo ciężka, prawie cały czas padał deszcz, ale się udało. Na błoniach przed klasztorem, jak klęczałem i płakałem, miałem świadomość Jej obecności przy mnie, zaświeciło słońce. To uczucie pamiętam do dziś. W moim życiu bardzo ważną rolę, najważniejszą zaraz po Bogu i Maryi, zajmuje moja małżonka, która jest dla mnie wsparciem i drogowskazem w trudnych chwilach.

Czytaj więcej w lipcowym numerze miesięcznika „Ogień Jezusa”.